| Kinezjologia Stosowana wg. Goodhearta i Thie |
Dyplomaci mięśni
Autor: Sebastian Leosz Terapia manualna, która z powodzeniem połączyła sprawdzone techniki rehabilitacyjne z energetyczną finezją medycyny chińskiej Z za zamkniętych drzwi dobiegają tłumione odgłosy chrupotania kości, okazyjnie przeplatane cichym pojękiwaniem… Czy to scena z horroru klasy B? Niekoniecznie, czasami to ponura rzeczywistość związana z usuwaniem skutków kontuzji lub przewlekłych schorzeń mięśni i stawów. Ale w wielu przypadkach można inaczej. Osoby posiadające wiedzę i umiejętności z obszaru kinezjologii mogą bez bólu i zbędnej presji, poprzez sieć współzależnych punktów, przyczepów mięśniowych i południków „przekonać” aparat ruchu, by powrócił do swojej optymalnej formy. Kinezjologia to rozszerzona instrukcja obsługi Twojego ciała. Możesz dowiedzieć się z niej o zapomnianej mapie punktów na ciele, których właściwa stymulacja może poprawić wiele parametrów zdrowotnych. Metoda pozwala także odblokować układ limfatyczny, co automatycznie wpływa na regulację układu hormonalnego, przyczynia się do poprawy gospodarki wodnej oraz prowadzi do głębokiej detoksykacji całego organizmu. Techniki mięśniowe pozwolą Ci natomiast rozładować napięcie i usunąć ból związany z kumulacją stresu czy wadami postawy. A kiedy już Twój organizm będzie funkcjonował w sposób, jaki zapewnia Ci optymalny komfort, możesz jeszcze sięgnąć po narzędzia stymulujące funkcje mózgu: pamięć, koncentrację, łatwość kojarzenia faktów, orientację przestrzenną, podwyższone zdolności do analitycznego myślenia i wiele innych. Właśnie ta wszechstronność sprawiła, że kinezjologia stosowana została opatentowana także pod nazwą „Dotyk dla Zdrowia” (Touch for Health) i w tej wersji służy osobom, które nie posiadają żadnej wiedzy medycznej, a techniki kinezjologiczne traktują, jako dodatkowe wsparcie dla zdrowia swojego i bliskich. Zanim jednak Kinezjologia Stosowana, na stałe znalazła swoje miejsce wśród nowoczesnych technik manualnych, towarzyszyło jej wiele odkryć na temat funkcjonowania ludzkiego ciała. Jak to zwykle bywa z odkryciami naukowymi, część z nich była czysto przypadkowa, a pierwsze z nich odnotowano jeszcze w okresie podboju „dzikiego zachodu”. U podstaw kinezjologii stosowanej leżą bowiem dwa inne, z pozoru odmienne, systemy niesienia pomocy - medycyna chińska oraz chiropraktyka. Ich romans rozpoczął się pod koniec XIX w. za sprawą dr D. Palmera, który całymi dniami nastawiał zwichnięte stawy i „prostował” kręgosłupy robotnikom budującym amerykańską kolej. Medyk wielokrotnie zanotował w swoich zapiskach, że manipulacja wyłącznie w obrębie przyczepów mięśni czy kręgów kręgosłupa powodowała, poza poprawą ruchomości, także ustąpienie różnego rodzaju bólów, regulację pracy organów wewnętrznych, pogłębienie oddechu, poprawę nastroju, czy nawet ustąpienie objawów astmatycznych lub dolegliwości z sercem. Dla medycyny zachodniej tego okresu, która postrzegała ciało wyłącznie, jako doskonałą „maszynę” była to absolutna nowość. W przeciwieństwie do chińskich robotników dźwigających podkłady kolejowe, dla których zależności między ciałem, psychiką a anatomią energetyczną znane były od setek pokoleń. W ten sposób zarysowała się holistyczna wizja ludzkiego zdrowia propagowana do dziś przez triadę bezinwazyjnych technik manualnych: Chiropraktykę, Kinezjologię i Osteopatię. "Organizm człowieka traktujemy jak całość. Wszystko, co dzieje się w głowie, i co w postaci pokarmu przechodzi przez usta ma wpływ na całe ciało" – tłumaczy dr John Thie, współtwórca Kinezjologii Stosowanej, wykładowca Uniwersytetu Pepperdine w Malibu, Uniwersytetu w Antiochii oraz Szkole Zdrowia Publicznego w Berkeley. "Organizm reaguje podobnie jak rodzina, gdy coś zdarzy się jednemu z jej członków, wywiera to mniejszy lub większy wpływ na wszystkich pozostałych członków tej rodziny." To właśnie dr Thie, nota bene z pochodzenia Polak mimo nazwiska o azjatyckim brzmieniu, wraz z dr G. Goodheartem dokonali najważniejszego dla kinezjologii odkrycia. Na przełomie lat 60 ’ ubiegłego wieku opracowali mapę mięśni, których aktywność ma związek z pracą ważnych dla życia organów i całych układów. Mięśnie te nazwano indykatorami. Jak działają indykatory? Wyobraź sobie przedłużacz, do którego podpiętych jest kilka wtyczek, a kable prowadzą do urządzeń. W uproszczeniu przedłużacz to metafora niewielkiego obszaru w mózgu, wtyczki i kable to nerwy, a urządzenia to związane z nimi narządy, mięśnie, punkty neurolimfatyczne lub neuronaczyniowe. Kiedy uruchamiasz dowolne urządzenie, na przykład stymulując mięsień, to energia płynie do przedłużacza, a z niego sygnał rozchodzi się do wszystkich pozostałych urządzeń. Czyli przywracając właściwe napięcie określonych mięśni „namawiasz” organizm, aby sam zorientował się w kondycji, ewentualnie naprawił lub podniósł wydolność ważnych dla Twojego zdrowia organów czy funkcji. Dla celów diagnostycznych opracowano proste testy mięśniowe, które przekazują miarodajną informację o ich funkcjonalności. Oprócz mięśni indykatorów kinezjolodzy wykorzystują w zabiegu również mapę południków (w medycynie wschodu określanych jako meridiany) przejętą wprost z medycyny chińskiej. Trudno było postąpić inaczej, zważywszy, że Chińscy lekarze szkicowali meandrujące na ciele meridiany ponad trzy tysiące lat! Fizjologicznie południki zawierają swobodnie płynący, bezbarwny, bezkomórkowy płyn, który może być częściowo wprawiany w ruch przez serce, a częściowo przez aktywność mięśni. Chińscy lekarze upatrują w nich strumieni energii życiowej. Zestaw narzędzi dopełniają techniki aktywizujące tzw. punkty biologicznie aktywne, położone w większości na przebiegu dużych naczyń krwionośnych, limfatycznych lub wiązek nerwów. Na tym schemacie oparta jest struktura zabiegu kinezjologicznego. Sztuka polega na właściwej stymulacji i doborze punktów. Niektóre miejsca uciskamy, inne delikatnie dotykamy, południki masujemy a przyczepy mięśniowe silnie ugniatamy. Schemat zabiegu jest zawsze taki sam, zmieniają się tylko obszary, na które oddziałujemy w zależności od efektu, jaki pragniesz uzyskać. Kinezjologia posiada znacznie mniej przeciwwskazań do stosowania niż większość klasycznych technik manualnych. A co ważniejsze metoda jest intuicyjna, prosta w stosowaniu i przyjemna jak sam dotyk.
Autor: Sebastian LeoszCertyfikowany Trener NLP, Mistrz Reiki, terapeuta i trener terapeutów holistycznych. Jako trener i terapeuta wspiera klientów w rozwoju osobistym oraz procesach odzyskiwania zdrowia i stabilności psychofizycznej. Jest jedynym w Polsce licencjonowanym trenerem NLP z uprawnieniami Mistrza Reiki w renomowanym systemie Usui Shiki Ryoho, co pozwala mu spójnie łączyć tradycyjne metody uzdrawiania z nowoczesną wiedzą z zakresu neurolingwistycznego programowania oraz neuropsychologii. Umiejętności z zakresu medycyny komplementarnej i alternatywnej zdobywał w Polsce i za granicą min. w Londynie, Dunstable, Hamburgu, Brukseli i Dublinie. Wachlarz narzędzi terapeutycznych poszerzył o techniki manualne i neurostymulacyjne uzyskując uprawnienia III stopnia z zakresu Kinezjologii Stosowanej metodą Goodheart'a i Thie. Posiada też uprawnienia i licencję do pracy metodą Brain Gym wg. Dennisona. Certyfikowany i zrzeszony w Polskim Stowarzyszeniu Kinezjologów. Stale praktykuje, na prowadzeniu holistycznych terapii indywidualnych spędził już ponad pięć tysięcy godzin. Przez trzy lata pomagał pacjentom prywatnej przychodni specjalizującej się w leczeniu bólu głównie po urazach ortopedycznych oraz w przewlekłych schorzeniach aparatu ruchu. Ma za sobą również doświadczenia w terapii z klientami o problemach onkologicznych, neurologicznych i kardiologicznych. Wspiera także chorych w ramach opieki paliatywnej. Obecnie prowadzi terapie w placówce NFZ w zespole lekarzy internistów i specjalistów z zakresu medycyny rodzinnej. Na stałe współpracuje z psychologiami, lekarzami i terapeutami innych specjalności. Prowadzi seminaria Reiki, szkolenia zawodowe i mistrzowskie oraz warsztaty samorozwoju. |